- Puść mnie - zaczął się wyrywać
- Nie wyrywaj się!
- Co za dziwka. Puść mnie
- Co?! Dziwka?!
- Tak właśnie - powiedział. Pociągnęłam go do siebie
- Dalej tak myślisz
- Rishelle? - spytał zdziwiony
- Tak
- Przepraszam. Nie chciałem - w jego oczach widziałam łzy.
- Jasne. Nie chciałeś, ale tak czy siak potraktował byś tak dziewczynę.
- Nie prawda. Znaczy, nie poznałem cię ale... Może i masz rację. Ale nie powiedział bym tego do ciebie gdybym wiedział że to ty
- Nie tłumacz się bo nie umiesz - ciągnęłam go dalej
- Sam umiem chodzić - mruknął
- W tej chwili się tylko zataczasz - powiedziałam i pociągnęłam go do siebie tak że stykaliśmy się czołami. Spojrzałam w jego niebiesko-zielone oczy i odpadłam. Zdałam sobie sprawę że go kocham i że chce tak blisko z nim być zawsze. Pocałował mnie, a ja bez zastanowienia to odwzajemniłam.
- Kocham Cię - szepnął
- Przepraszam za to co powiedziałam. Też Cię kocham.
- Przepraszam. - ruszyliśmy do domu. Poszliśmy na górę i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Zasnęłam, ale nie na długo. Cały czas w głowie mi tylko Sykes. Stwierdziłam że nasza sytuacja a raczej relacja nie jest ani po przyjacielski, ani tak jak między chłopakiem a dziewczyną zazwyczaj jest. Nie mogłam zasnąć więc poszłam do Natha. Nie było go. Znów go zgubiłam. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Tak jak myślałam pił wodę. Na blacie stały już trzy może cztery butelki po wodzie, a on pił kolejną. 4:37. Tą godzinę wskazywał zegarek na który spojrzałam, za oknem nad linią widnokręgu wyłaniało się słońce przy tym oświetlając Nathana. Widać było że trochę pospał. No w sumie z godzinę. W domu byliśmy po trzeciej.
- Kacyk? - spytałam
- Tak - odpowiedział a raczej krzyknął.
- Nie krzycz
- Nie krzycze tylko mówię - czyżby u mnie też byl kacyk. Ale ja tylko wypiłam dwa kieliszki. Wyjęłam z szafki tabletki, wzięłam jedną i nalałam sobie do szklanki wody z kranu. Połknęłam tabletke razem z wodą.
- Kacyk? - tym razem on
- Mam słabą głowę
- Wiem. Nie pamiętałaś? - No nie, martwiłam się o ciebie i twoją główkę a nie swoją
- Bo mnie kochasz i mnie pragniesz
- A psik! - kichnęłam
- A widzisz, prawda
- Ha ha - prychnęłam
- No co. Jak kichasz to prawda
- Wiem, ale śmieje się z tego że powiedziałeś że cie pragnę
- Bo taka prawda
- Phi! - warknęłam
- Tak, tak
- No wmawiaj sobie - powiedziałam i poszłam do pokoju a za mną Nathan. Ale nie poszedł do siebie
- Coś jeszcze? - zagrodziłam mu wejście
- Mogę z tobą spać
- Jasne - już miałam go wpuścić - Zaraz do Ciebie przyjdę
- Okey - powiedział i skocznym krokiem poszedł do siebie. Co za naiwniak. Wkoczyłam pod kołdrę i po chwili zasnęłam.
***
Beznadzieja. Nie mam talentu, ale pisze bo lubię i mi się szczerze nudzi. Pytanie: Chcecie już 9?