czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 8 W tej chwili się tylko zataczasz

Pozwolę mu żeby pił, palił, ale nie żeby ćpał. Właśnie to robił. Szybko do niego podeszłam i odciągnęłam go od prochów (łatwo nie było) i wyprowadziłam z klubu - Do cholery co ty robisz? - darł się na mnie. Ledwo co chodził, on się to zataczał
- Puść mnie - zaczął się wyrywać
 - Nie wyrywaj się!
- Co za dziwka. Puść mnie
 - Co?! Dziwka?!
 - Tak właśnie - powiedział. Pociągnęłam go do siebie
 - Dalej tak myślisz
 - Rishelle? - spytał zdziwiony
 - Tak
 - Przepraszam. Nie chciałem - w jego oczach widziałam łzy.
 - Jasne. Nie chciałeś, ale tak czy siak potraktował byś tak dziewczynę.
 - Nie prawda. Znaczy, nie poznałem cię ale... Może i masz rację. Ale nie powiedział bym tego do ciebie gdybym wiedział że to ty
- Nie tłumacz się bo nie umiesz - ciągnęłam go dalej
- Sam umiem chodzić - mruknął
- W tej chwili się tylko zataczasz - powiedziałam i pociągnęłam go do siebie tak że stykaliśmy się czołami. Spojrzałam w jego niebiesko-zielone oczy i odpadłam. Zdałam sobie sprawę że go kocham i że chce tak blisko z nim być zawsze. Pocałował mnie, a ja bez zastanowienia to odwzajemniłam.
 - Kocham Cię - szepnął
- Przepraszam za to co powiedziałam. Też Cię kocham.
- Przepraszam. - ruszyliśmy do domu. Poszliśmy na górę i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Zasnęłam, ale nie na długo. Cały czas w głowie mi tylko Sykes. Stwierdziłam że nasza sytuacja a raczej relacja nie jest ani po przyjacielski, ani tak jak między chłopakiem a dziewczyną zazwyczaj jest. Nie mogłam zasnąć więc poszłam do Natha. Nie było go. Znów go zgubiłam. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Tak jak myślałam pił wodę. Na blacie stały już trzy może cztery butelki po wodzie, a on pił kolejną. 4:37. Tą godzinę wskazywał zegarek na który spojrzałam, za oknem nad linią widnokręgu wyłaniało się słońce przy tym oświetlając Nathana. Widać było że trochę pospał. No w sumie z godzinę. W domu byliśmy po trzeciej.
- Kacyk? - spytałam
 - Tak - odpowiedział a raczej krzyknął.
- Nie krzycz
 - Nie krzycze tylko mówię - czyżby u mnie też byl kacyk. Ale ja tylko wypiłam dwa kieliszki. Wyjęłam z szafki tabletki, wzięłam jedną i nalałam sobie do szklanki wody z kranu. Połknęłam tabletke razem z wodą.
- Kacyk? - tym razem on
- Mam słabą głowę
- Wiem. Nie pamiętałaś? - No nie, martwiłam się o ciebie i twoją główkę a nie swoją
 - Bo mnie kochasz i mnie pragniesz
 - A psik! - kichnęłam
 - A widzisz, prawda
 - Ha ha - prychnęłam
 - No co. Jak kichasz to prawda
- Wiem, ale śmieje się z tego że powiedziałeś że cie pragnę
 - Bo taka prawda
 - Phi! - warknęłam
- Tak, tak
 - No wmawiaj sobie - powiedziałam i poszłam do pokoju a za mną Nathan. Ale nie poszedł do siebie
 - Coś jeszcze? - zagrodziłam mu wejście
- Mogę z tobą spać
 - Jasne - już miałam go wpuścić - Zaraz do Ciebie przyjdę
 - Okey - powiedział i skocznym krokiem poszedł do siebie. Co za naiwniak. Wkoczyłam pod kołdrę i po chwili zasnęłam.
***
Beznadzieja. Nie mam talentu, ale pisze bo lubię i mi się szczerze nudzi. Pytanie: Chcecie już 9?

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział 7 '...Kocham Cię, nie rób tego więcej.'

- Max. Gdzie on poszedł? - spytałam przerażona
- On... Nie chcesz tego wiedzieć
- Owszem chce - powiedziałam stanowczo
- Powiedział że idzie do klubu. Że znajdzie sobie tam zajęcie i nie wie czy wroci dziś - wiem co miał na myśli poprzez słowo 'zajęcie'. No świetnie.
- Wiesz do którego
- Tak. Tam gdzie zawsze chodzimy - powiedział i znów ułożył głowę na poduszce.
- Dziękuję - pocałowałam go w policzek i wyszłam z pokoju. Poszłam do swojego i przebrałam się w czarną spodniczkę i czerwoną, brokatową bluzkę na ramionczkach i brązową skórę i do tego czarne szpilki. Zrobiłam makijaż i wyszłam z domu. Wiem wystroiłam się, ale nie mogę pokazać się w byle jakich ciuchach w takim klubie. Droga na pieszo zajęła by mi za długo więc zamówiłam taksówkę. Czekając na nią zaczęłam wymyślać jak przeproszę Natha. Zdążyłam wymyślić coś banalnego 'Przepraszam za to co powiedziałam. Kocham Cię, nie rób tego więcej' ponieważ taksówka już przyjechała. Wsiadłam do niej i pokierowałam kierowcę...
Gdy wysiadłam z ciemnego BMW poczułam odór alkoholu, papierosów, potu i wymieszane zapachy perfum. Z niechęcią weszłam do głośnego i zatłoczonego klubu. Podeszłam do baru.
- O witaj Rishelle. Co chcesz?
- Cześć Mason. Wódki
- Ok - powiedział, wyjął kieliszek i wlał do niego przezroczysty płyn
- Co Cię tu sprowadza?
- Nathan... Właśnie widziałeś go?
- Eee... - zaczął się rozglądać - Tak byl tu. Porozmawialiśmy, wypiliśmy po drinku i poszedł
- Sam, czy z kimś?
- Od baru sam, ale z klubu...
- Okey, dzięki Mason - powiedziałam i wypiłam wódkę - Wiesz zapomniałam kasy. Mogę oddać ci przy okazji?
- Jasne. Może chcesz coś jeszcze?
- Nie, idę szukać Natha - powiedziałam i odeszłam znikając w tłumie tańczących osób.
Przeszłam cały klub. Byłam nawet w łazience(i to nie damskiej). Postanowiłam jeszcze pochodzić. Chodziłam w tłumie. Nigdzie go kie było. Zrezygnowana podeszłam do baru.
- Podaj jeszcze - na moje słowa Mason nalał kolejny kieliszek. Szybko przechyliłam do tylu głowę i wlałam płyn do ust
- Wiesz widziałem go - powiedział po chwili
- Gdzie?
- Tam - wskazał kanapę na której siedział, ale...
***
No więc jest już 7. Jak myślicie co tam będzie? Dziękuję przede wszystkim tym którzy komentują i czytają :D 

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 6 Nie... To czysto przyjacielski seks

- No to jak przeżycia. Opowiadaj! - Tom zaczął rozmowę. Czasami uważam że chce wiedzieć za dużo, o wiele za dużo. Jest jak pięcioletnie dziecko, które nie może ustać w jednym miejscu i wszystkiego musi dotknąć tymi swoimi 'lepkimi' łapkami
- Co za dużo to nie zdrowo - powiedziałam
- Czy wy ten no... Jesteście razem? - Max zadał pytanie na które trudno jest mi odpowiedzieć. W sumie to 'to' nas połączyło. Zaczęłam czuć że to jest odpowiedni czas na to by powiedzieć że w sumie to jesteśmy jakby parą, ale. No właśnie. Nie potrafię być w związku po ostatnim. Po tym jak Ren mnie zdradził i doszczętnie pobił. Wmawiałam sobie że nie chce być z Nathem tylko z powodu przyjaźni póki nie zrozumiałam o co tak naprawdę mi chodziło, ale zrozumiałam za późno. Przespałam się z Sykesem. Ale czy to nie było tylko po przyjacielsku?
- Nie... To czysto przyjacielski seks - powiedziałam a Maxowi zżedła mina.
- Hm... Fajnie to ujęłaś - mruknął pod nosem Nathan którego wciąż trzymałam za rękę - Myślałem że no wiesz...
- To źle myślałeś! Nie jestem gotowa na związek tym bardziej po tym co zrobił mi Ren. Nienawidzę go, nienawidzę wszystkich facetów. Jesteście zwykłymi dupkami i niedowrozwojami którzy nie wiem dlaczego stąpają jeszcze po tej ziemi. Już dawno powinniście wyginąć - pobiegłam do pokoju. Wybuchłam, dalej nie umiałam już tego utrzymywać w środku. Po prostu się boję, a przecież nigdy nie bałam się facetów i związków, ale Ren. Ten cholerny dupek nie wart tego świata zepsuł to.
Wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Wiedziałam że Nathan prędzej czy później tu przyjdzie.
Ktoś zapukał.
- Jeżeli jesteś facetem nie wchodź tu - ostrzegłam
- To tylko ja - usłyszałam głos Cass
- O to ty. Możesz wejść - powiedziałam. Weszła do pokoju. W ręku miała lody i dwie łyżeczki
- Jak chcesz możemy powyzywać facetów i zjeść lody - zaproponowała zamykając drzwi i siadając po turecku na moim łóżku
- Jasne - powiedziałam i otworzyłam lody. Były truskawkowo-waniliowe, a że ja nie lubię truskawek zjadłam część waniliową a Cassidy truskawkową. Podczas jedzenia zaczęłyśmy wyzywać facetów od dupkow, debili itd, itp. Tak zszedł nam cały wieczór. Cassie zabrała się do domu a ja poszłam do łazienki się umyć. Nie zajęło mi to wiele czasu. Od razu po wyjściu z łazienki ruszyłam do pokoju. Weszłam pod miękką kołdrę i ułożyłam się do snu, jednak nie mogłam zasnąć. Moje myśli skupiały się na na jednej rzeczy, a właściwie osobie, Nathanie. Musiałam go przeprosić za to. Zależy mi na nim na chłopaku jak i na przyjacielu.
2:17 w nocy. Cóż obudzę go.
Weszłam do środka. Podeszłam do jego łóżka i nachyliłam się żeby go obudzić, lecz nie było go. Zeszłam na dół. W salonie, ani kuchni go nie było. Poszłam do ogrodu. Tam też nie. Wiem może jest na dachu. Często tam chodzę żeby pomyśleć. Zawiodłam się. Tam też go nie było. Poszłam więc do Maxa. Niestety musiałam go obudzić
- Gdzie jest Nathan? - podniósł głowę zdezorientowany. Usiadł i przetarł oczy po czym zapalił lampkę nocną
- Rish? Co tu robisz... - spojrzał na zegarek - O wpół do 3 nad ranem?
- Wiesz gdzie jest Nathan?
- Yyy... Jest u siebie w pokoju
- Nie tam go nie ma
- Aaa... Może jeszcze nie wrócił
- Ale skąd?
- Z...
***
Jest już 6. Czekam na wasze opinie. Uwielbiam was. Ten rozdział dedykuje Sierr ;p. Dziękuję że zawsze komentujesz każdy rozdział ;*

Zapraszam

Chcę was zaprosić na bloga. Nie jest on o The Wanted czy jakiejś gwiedzie. Wpadłam na pomysł założenia bloga o tematyce paranormalnej, fantastycznej. Polecam tego bloga choć wiem że jest i będzie beznadziejny : LINK.

Rozdział 5 To było po przyjacielsku

Uwaga!!!  Scena stosunku. Nie chcesz nie czytaj !!!

Oczami Rishelle

Usadziłam go na łóżku i usiadłam obok.
- Masz jeszcze zabezpieczenie? - spytałam
- Eee... Tak - zmieszany spuścił głowę
- A na co konkretnie się szykowałeś? - spytałam. Zrobił się czerwony
- A jak myślisz? - podniósł głowę i mnie pocałował
- Wiem. Dalej chcesz?
- No pomyślmy... Hm... - popchnął mnie na łóżko i zdjął moją bluzeczkę. Następnie zajął się mini spódniczką. Odpiął guzik i sprawnie ją że mnie zdjął. Nie pozostawałam mu dłużna i zdjęłam mu koszulkę. Zaczęłam gładzić go po torsie. Zjechałam niżej i rozpięłam mu dżinsy. Zaczął rozpinać mój stanik
- Może najpierw zamknijmy drzwi, bo znów nam przerwą - jeknełam podniecona
- Racja - szybko se mnie zszedł i podbiegł zamknąć drzwi na klucz. Wrócił i dokończył sprawę że stanikiem. Zdjął go i zaczął masować moje piersi od czasu do czasu przygryzając moje stwardniałe już sutki. Jęczałam z podniecenia. Było mi tak dobrze. Zjechał niżej. Jeździł językiem po moim brzuchu. Potem wrócił do góry i zaczął całować moje usta i szyję
- Skończ już tą grę wstępną i zacznij mnie pieprzyć - krzyknęłam nie wyżyta. Zerwał że mnie moje majteczki i zdjął swoje bokserki i wszedł we mnie wcześniej zakładając prezerwatywe. Wyginałam się na wszystkie strony. Był w tym dobry, bardzo dobry. Teraz to ja przejęłam inicjatywę i przewróciłam go na łóżko. Zaczęłam energicznie po nim skakać. Czułam że jest już u szczytu więc, szybko z niego zeskoczyłam. Obydwoje ciężko dyszeliśmy. Nathanowi wciąż z twarzy nie schodził uśmiech, a ja nie potrafiłam powstrzymać pożądania, jakie rozdziło się wewnętrznie.
- Jesteś zajebista - powiedział
- Wiem, ale to było tylko po przyjacielsku. - nic nie odpowiedział. Zaczął się ubierać, a ja poszłam do łazienki odświeżyć się. Wzięłam prysznic i w ręczniku do pokoju i zaczęłam się ubierać
- Kusisz - powiedział Nath. Zapomniałam za jest w pokoju. Ubrałam się i wyciągnęłam Sykesa z pokoju. Zeszliśmy na dół gdzie wszyscy w salonie się śmiali
- Jak tam? Dobry jest? - Tom zaczął się nabijać. Tsaa wszystko słyszeli
- Jest świetny. - zaczęłam się zgrywać - Chcielibyście wylądować z nim w łóżku. Mówię wam - zaczęłam chichotać i pocałowałam Nathana w policzek...
***
Ten rozdział dedykuję Only Hope In Your Eayes. Jej komentarz mnie zainspirował. Przyznaje jestem LEKKO zboczona :). Czekam na wasze opinie

sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 4 Możesz powiedzieć mi co robisz?

Oczami Rishelle

Postanowiłam dać jej coś suchego na przebranie
Zaprosiłam ją do środka. Weszłam do salonu. Nie było w nim Natha, dałam reszcie pizzę i zabrałam rudą do swojego pokoju. Modliłam się żeby Sykes tam nie poszedł.
Weszłyśmy do środka. Mogłam się spodziewać go u mnie w pokoju, ale przesadził.Dlaczego?
Grzebał mi w bieliźnie, wymachując moim stanikiem w górze
 - Możesz powiedzieć mi co robisz? - spytałam wściekła. Odwrócił się trzymając jedną parę moich stringów
 - Załó... - gdy zobaczył rudowłosą od razu się speszył 
 - Co? - spytałam
 - Nic, nic - powiedział i ulotnił się z pokoju
 - Przepraszam za niego, tak w ogóle jestem Rishelle
 - Heh, jestem Cassidy - podała mi rękę - To twój chłopak? - spytała wyraźnie rozbawiona
 - Eee... Nie. Raczej przyjaciel - powiedziałam wyciągając jakąś bluzkę. Rzuciłam jej ją i dałam jej jakieś leginsy
 - Raczej? - spytała
 - Trudno to wyjaśnić
 - No opowiedz, proszę - błagała
 - Ale najpierw idź się wysusz i przebierz, pokażę Ci łazienkę - powiedziałam i pociągnęłam ją za rękę. Zeszłyśmy na dół i zaprowadziłam ją do środka. Zostawiłam ją i poszłam do salonu. Usiadłam na jedynym wolnym miejscu, dokładnie koło Natha. Objął mnie ramieniem i wepchnął pizzę do buzi. Odepchnęłam jego rękę i oblizałam usta z sosu.
 - Będzie zemsta! - krzyknęłam
 - Co możesz mi zrobić? - zaczął się śmiać 
 - Mam powiedzieć co robiłeś u mnie w pokoju? - spytałam
 - Mianowicie? - spytał
 - Stanik, stringi. Nie ładnie grzebać w damskiej bieliźnie, do tego mojej
 - Uuu - powiedział Tom
 - Mam powiedzieć co tam posiadasz? - spytał
 - Bieliznę - powiedziałam a raczej wyjaśniłam
 - No a poza tym?
 - Szufladę - powiedziałam
 - Nie, nie
 - No to ja nie wiem
 - To - powiedział i wyjął z kieszeni prezerwatywę
 - Ona raczej jest twoja - powiedziałam
 - Nie byłbym tego pewien, przygotowujesz się na coś? - pomachał mi tym przed twarzą
 - Yyy... Nie a ty?
 - Może - powiedział i znów był trik z brwiami
 - Skończ i schowaj to z powrotem - warknęłam. Wiedziałam co ma na myśli. Cassidy przyszła. Wstałam i podeszłam do Natha, nachyliłam się i szepnęłam mu do ucha - Może kiedyś - przygryzłam płatek jego ucha. Złapał mnie za biodra i pocałował mnie. Odepchnęłam go
 - To jak to jest między wami? - spytał Tom. Uciekłam i zabrałam Cass na górę
 - Na pewno przyjaciele? - spytała po wejściu do pokoju
 - Mówiłam że trudno to wyjaśnić - westchnęłam - Ostatnio między nami jest dziwnie, całujemy się nawet prawie ze sobą spaliśmy, ale ja chcę tylko przyjaźni
 - A kochasz go?
 - Tak
 - A on Ciebie?
 - Też
 - Więc w czym problem?
 - Nie wiem
 - Bylibyście taką ładną parą wiesz?
 - Czy ja wiem
 - Może i ty nie wiesz ale ja wiem - powiedziała
 - No dobra pogadam z nim - westchnęłam
 - Wiesz mam jeszcze jedno pytanie
 - Tak?
 - Za dwa dni muszę wyprowadzić się z domu
 - Mów dalej
 - Mogłabym przenocować kilka dni
 - Em... Może. Zapytam chłopaków
 - Ok - powiedziała
 - Ale na pewno jeszcze nie dzisiaj
 - Rozumiem - powiedziała
 - Chodź na dół
 - Okey - wyszłyśmy z pokoju. i zeszłyśmy na dół
 - Tom? Masz zajęcie? - spytałam
 - Nie - powiedział
 - A chcesz mieć?
 - Z chęcią
 - Zajmij się proszę Cassidy - wskazałam na nią. Na szczęście stała koło niego więc przyciągnął ją i posadził na kolanach.
Wzięłam Sykesa za rękę i zabrałam do jego pokoju i usadziłam na łóżku...
*** 
No i macie 4. Jest no taka trochę nudna. Nic się takiego nie dzieje. Czekam na wasze opinie, następny powinien być jutro. 

Rozdział 3 Tak a ty mnie?

Oczami Rishelle

 - O czym chcesz ze mną gadać? - spytał
 - O tobie... O nas... O tym czy nasza przyjaźń jeszcze istnieje
 - Te pocałunki, to co między nami zaszło w moim pokoju było przyjemnością, ale dla mnie - powiedział
 - Nie zaprzecze że mi też, ale... - zaczęłam, ale mnie pocałował
 - Kochasz mnie? - spytał
 - Tak, a ty mnie? - czułam że mój głos drży od podniecenia
 - Tak. Tak czuję - powiedział
 - Chce być pewna. Tak czy nie? - spytałam
 - Tak - powiedział bez wahania
 - Okey, więc to na tyle - wskazałam n drzwi
 - Tylko?! - powiedział
 - Tak. Wiemy o naszych uczuciach i przyjaźń pozostaje. Nie chce na razie nic więcej - powiedziałam i ponownie wyprosiłam go z pokoju. Posłusznie wyszedł. Wiedziałam że źle postąpiłam, ale bałam się z nim być. Skuliłam się na łóżku i zaczęłam cicho szlochać w swoje kolana. Boże co ja narobiłam. On sobie kogoś znajdzie a ją dalej będę sama. Nie wierzyłam w to.
 Starłam łzy, wzięłam telefon, słuchawki i wyszłam z pokoju. Na schodach podłączyłam słuchawki i włożyłam w uszy. Włączyłam 'Farewall' Rihanny i ruszyłam do parku. Usiadłam na jednej z wielu ławek i odchyliłam głowę do tylu. Co ja zrobiłam? Jestem głupia! Jak tak mogłam?! Jestem na siebie wściekła, krzyczałam w myślach. Posiedziałam tak póki nie zaczęło się ściemniać
 Ruszyłam do domu. Towarzyszyła mi tym razem piosenka The Wanted 'Behind Bars'. Gdy weszłam do środka i od razu ruszyłam do siebie, ale na drodze stanął mi Nath.
 - Nath. Usuń się. - powiedziałam
 - Jak coś zrobisz. - powiedział
 - A co takiego? - położyłam ręce na biodrach
 - Hm... Pocałuj mnie - uśmiechnął się
 - Nathan nie - zaprotestowałam
 - To nie przejdziesz - skrzyżował ręce na piersi.
 - Ugh - warknęłam i zeszłam na dół. Ruszył za mną. Poszłam do łazienki. Też tam wszedł.
 - No to teraz nie wyjdziesz - powiedział opierając się o drzwi
 - Ok, ale zamknij oczy i podejdź tu - poleciłam. Zrobił to co chciałam. Skorzystałam z okazji i wyszłam. Poszłam do kuchni po sok i poszłam na górę. W moim pokoju był Sykes
 - Wyjdź stąd - wskazałam na drzwi. Nie zareagował. Wyszłam więc z pokoju i ruszyłam do jego. Położyłam się na łóżku i wzięłam jego telefon do ręki. Zaczęłam czytać jego wiadomości. A co tam. Hm... Bardzo dużo wiadomości z Maxem i Jayem, w praktycznie każdej widomości był poruszony mój temat. Aha... Tiaa. Zaczęłam je czytać. Temat : Jak ma mi to powiedzieć, jak coś zrobić. Matko! - Co robisz? - Nathan przysiadł się do mnie i zaczął patrzeć w ekran - Nie ładnie tak czytać cudze wiadomości
 - Nie ładnie tak o kimś pisać
 - Oj tam, oj tam - machnął ręką i zabrał mi telefon - Kocham Cię - szepnął mi do ucha i pocałował w policzek
 - A ja Ciebie nie - powiedziałam
 - Haha. Mnie każdy kocha - zaczął się przechwalać jaki to on nie jest. Zakryłam mu usta ręką
 - No nie w taki sposób. Wolę tak - powiedział i mnie pocałował.
 - Nathan. Przyjaciele pamiętasz?
 - Tak, tak. A nie możemy być przyjaciółmi którzy się całują?
 - Nie bo to nie etyczne i absurdalne - powiedziałam.
 - Ale...
 - Nie ma ale. Ostatni raz możemy się pocałować - powiedziałam
 - Okey - powiedział i mnie pocałował. Chciałam żeby to trwało wiecznie. Złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Musiałam to przerwać, ale nie mogłam. Podniosłam się i usiadłam na nim okrakiem nie przestając go całować. Objęłam jego szyję i jeszcze mocniej go przycisnęłam do siebie.
- Czemu się znów całujecie? - głos Toma mnie wkurzył. Wszędzie go pełno.
- Taki nasz ostatni pocałunek - Nath się oderwał ode mnie
- Już to widzę. No ale nie ważne, jecie pizzę?
- Em... Tak, zgłodniałam - powiedziałam i złapałam się za brzuch
- No to chodźcie, zaraz będzie. - powiedział i wyszedł z pokoju. Wstałam z Nathana i zeszłam z łóżka. Sykes wstał za mną i złapał mnie za rękę, której nie wyrwałam, razem zeszliśmy na dół.
Padał deszcz więc zaczęliśmy oglądać jakiś durny film. Całe TW było wpatrzone jak w obrazek a ja próbuję któregoś rozproszyć, i nawet mam sposób. Wstałam i pocałowałam Nathana. Tak, tak miałbyć ostatni, ale jego usta tak przyciągają.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, wstałam i otworzyłam drzwi a tam stała wysoka rudowłosa i przemoczona dziewczyna z pizzą w ręku...
***
No więc jest 3. Może jeszcze dziś coś napiszę, ale nie obiecuję :). Dziękuję za 4 obserwujących i miłe i pozytywne komentarze, które na prawdę motywują do pisania. Do następnego :D 
Nowa dziewczyna w zakładce postaci :* :
Link